piątek, 8 sierpnia 2014

na spontanie!

Zawsze należałam do spontanicznych ludzi, zwłaszcza jeśli chodziło o wycieczki. Wystarczyła propozycja, a ja za 5 minut byłam gotowa (no może czasem trochę dłużej ;)). Taki napaleniec ze mnie. Wiem, że tę cechę zdecydowanie mam po obu rodzicach. To oni zaszczepili we mnie chęć poznawania, zmiany klimatu choć na chwilkę. I nie mówię tu o wielkich podróżach, choć i takie było mi dane przeżyć dzięki nim, gdy miałam naście lat. Dla nich zawsze było ważne, żeby korzystać póki są siły i możliwości. Żeby spędzać czas w miejscach innych niż przydomowe podwórko. 
Tym sposobem, gdy byłam już w 1 klasie szkoły podstawowej pojechałam pierwszy raz na kolonie. Spodobało mi się i jeździłam tak co roku, aż do osiągnięcia pełnoletności zwiedzając spory kawał Polski i Europy. Nie muszę chyba tłumaczyć jak bardzo jestem wdzięczna rodzicom za te podróże, bo to chyba oczywiste. Nie muszę też tłumaczyć jak wiele mnie one nauczyły.
I wiem, że czasami zrzędzę, że chcę gdzieś jechać, choć parę kilometrów od domu, na chwilkę. Widocznie taka moja natura. Jak mawiają klasycy gena patykiem nie wydłubiesz - więc wszelkie reklamacje proszę składać do moich rodziców ;)

Pod tym względem najbardziej rozumie mnie mama, której też dwa razy powtarzać nie trzeba. Tym sposobem, mimo, że była godzina 17 i byłyśmy po pracy, spakowałyśmy ręczniki i wyskoczyłyśmy całą bandą za miasto na plażing. Chłopy ciężko pracowały przy remoncie łazienki teściów, a my w pocie czoła (u-pa-ły!) mocno im kibicowałyśmy. A co!

Wybraliśmy się do położonego jakieś 20 km od Kalisza Gołuchowa. Tym razem nie udaliśmy się do parku jak ostatnio, tylko na strzeżoną plażę. Było super!


Szybciej!
Ciepła woda..dużo piachu.. nawet słońce nam nie potrzebne :)













Motorówa :)



Podciąganie..


Rysowanie..





"Maja patrz jaki plac zabaw!"


"łoooo!"


Po 5 sekundach...





Oby więcej takich spontanów!

18 komentarzy:

  1. A ja nie lubię spontanicznych wyjazdów . Zawsze muszę mieć wszystko dokładnie zaplanowane i przemyślane pare tygodni do przodu . Zazdroszczę Ci tego luzu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wychodzę z założenia, że im lepiej zaplanuje tym mniej mi z tego wyjdzie ;) Ale fakt, że teraz jak jest Maja nie mogę już wyjść z domu jak stoję :) No chyba, że jest to krótka jednodniowa wycieczka :)

      Usuń
  2. Ja przyznam się szczerze ,że daleko mi do spontanicznych ludzi ,a czasem właśnie chciałam by tak ... :)
    http://swiatamelki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W innych dziedzinach życia też u mnie różnie ;)

      Usuń
  3. Świetne zdjęcia, oj mi taka spontaniczność już dawno minęła :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też tak lubię, bo kocham podróże te małe i duże ;)
    Plażing widzę że udany, a Twoja córa jest fantastyczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że udany, choć teraz to raczej "pogoning" za córką :D

      Usuń
  5. Popieram takie pomysły w 100%! Trzeba korzystać z lata i pięknej pogody zanim znowu zawita do nas szaro-bura jesień! Twoją córeczką jestem zauroczona, jest niesamowicie słodka!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama myśl o szaro-burej jesieni powoduje, że najchętniej w ogóle nie schodziłabym z plaży :) Co do słodkości mojej córki, ciągle twierdzę, że to przez niezliczoną ilość słodyczy, które konsumowałam, gdy była w brzuchu ;)

      Usuń
  6. Przepiekne fotki. No i po co Wam te slonce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Byle temperatura była odpowiednia :)

      Usuń
  7. O tak, moi rodzice też zarazili mnie "niesiedzeniem w domu" :) Mała miała niezłą radochę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj to prawda :) mogłaby tak non stop! Też mam w planach zarazić ją tym samym w przyszłości ;)

      Usuń
  8. Spontaniczność jest super!:) Z pewnością uczy pozytywnego nastawienia do świata :)

    OdpowiedzUsuń