środa, 30 kwietnia 2014

kwiecień w kratkę


Może nie do końca wyraźne, doświetlone, robione "na szybko", często telefonem, ale przedstawiające krótkie momenty składające się na wydarzenia minionego miesiąca.
Dziś ponownie przegląd zdjęć, które nie zostały opublikowane na blogu, a jednak nie mam serca upchnąć ich gdzieś głęboko do folderu "zapomniane".

- Kwiecień to przede wszystkim święta Wielkanocne, poświęcony Twój pierwszy koszyczek, który dumnie niosłaś do kościoła (w jedną stronę - w drugą już Ci się znudziło ;)
- Spotkania rodzinne, 50 urodziny Dziadzi P.
- pierwszy Twój spacer w roli mamusi z wózkiem i lalą (zakończony trzymaniem Ciebie za jedną rączkę i niesieniem przeze mnie wózka w drugiej - chyba jeszcze nie jesteś gotowa na zostanie rodzicem ;)
- zabawy z kotkiem (już nie męczenie i ciągnięcie go za ogon, a delikatne cacy)
- wiosenne porządki
- spacery, spacery, spacery..

Kwiecień w naszym obiektywie:




piątek, 25 kwietnia 2014

bryLOVanie w towarzystwie


Od zawsze pałałaś ogromną miłością do okularów. Zawsze fascynowali Cię ludzie mający na oczach te dziwaczne szkła w oprawkach. Zawsze też gramoliłaś się do takich na rączki, co by im ściągnąć je z nosa. Przykładem takim jest chociażby dziadziuś Jurek, któremu ściągasz i zakładasz okulary nagminnie, a gdy ich nie ma - podajesz, żeby lepiej widział. 
Brylowanie na salonach masz we krwi. A brylowanie w brylach to już to, co tygryski lubią najbardziej! Te cioci Moni bardzo przypadły Ci do gustu ;)
Francja - elegancja.

Maja jesteś urodzoną gwiazdą, wróżę Ci świetlaną przyszłość w mediach. Predyspozycje to Ty masz! No i w okularach paparazzi na pewno Cię nie rozpoznają!



Dziś byliśmy na ostatnim szczepieniu.Ukłucie trochę bolało, ale jak zawsze byłaś dzielna! Odznakę dzielnego pacjenta otrzymałaś. 

waga: 10,8 kg (od 4 miesięcy przybrałaś zaledwie 100 g)
wzrost: 83 cm

<3

środa, 23 kwietnia 2014

wielkanocnie part 2

Święta, święta... i po świętach! O tym, że były przypomina nam powoli opróżniająca się lodówka, resztki czekoladowych jajeczek pochowanych na wyższych półkach, oklapnięte już tulipany. Na wagę nawet nie wchodzę, bo po co? Wynik oczywisty. Od wczoraj szara rzeczywistość.  

Całą Mszę spędziliśmy przed kościołem. Wytrzymałaś bez problemu. Ciągnęłaś mnie do środka, ale tłum ludzi to uniemożliwił. Wyzbierałaś chyba wszystkie możliwe mlecze rosnące na trawniku. Z każdym przychodziłaś do nas - musieliśmy powąchać. Było całkiem spokojnie. Do czasu. Pod koniec Mszy przyszedł chłopiec z piłką, której oczywiście nie chciał Ci dać. Bardzo Ci się to nie spodobało, a on jak na złość stał obok Ciebie. I kusił. Na szczęście obyło się bez większego zgrzytania zębami. No i gdy na horyzoncie pojawił się Twój "Kapi" i Jula byłaś przeszczęsliwa! 


                             
             


Pierwszy dzień świąt spędziliśmy u babci Halinki. Święta to nie był jedyny powód naszej wizyty..

Dziadziuś Przemek miał 50 urodziny. Sto lat Dziadziuś!
Były wygłupy z babcią...



...i poszukiwania kotka. 
Luśka uciekała przed Tobą, gdzie tylko mogła! Zupełnie nie wiem czemu. Przecież Ty tylko cacy chciałaś zrobić! ;)


Wbrew pozorom to nie jest mina w stylu: Co by tu przekąsić? To mina łobuziaka! Jedzeniem wolisz się bawić, niż je konsumować. Byłam wręcz przerażona ilością zjedzonych przez Ciebie posiłków. Zjadłaś tyle co kot napłakał. Jak uciekał przed Tobą!

  
Przyczajony tygrys




Był też spacerek świąteczny. Krótki, bo strasznie wiało.


A w poniedziałek...
Pistolet bliźniaków przypadł Ci najbardziej do gustu!
Za rok nauczę Cię go obsługiwać!
Już nawet wiem na kim będziemy trenować celowanie ;-)


Do babci Joli chodzimy już na nóżkach. Kto by tam wózkiem jeździł!



<3

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

wielkanocnie part 1

W tamtym roku byłaś maleńka, a za oknem była okropna zima. Pojechałam wtedy autem poświęcić pokarmy, a Ty zostałaś w domu z tatusiem. Było tak zimno, że nie było nawet mowy żeby iść do kościoła w trójkę. Żadna to przyjemność. 

Wielkanoc 2013

Na szczęście w tym roku pogoda była dla nas całkiem łaskawa. Ty bardziej świadoma. My dumni jak pawie, że niosłaś sama swój koszyczek wypchany czekoladowymi 'kulikami'.
Fajno!




Szłaś dzielnie, mimo że wiatr w oczy..



Tulipanki w święta obowiązkowe


Był też zając..


No i wreszcie można było sprawdzić, co ukryliśmy w koszyczku.



Czekoladowe jaja najbardziej przypadły Ci do gustu, co oczywiście wcale mnie nie dziwi. Mnie kiedyś rzadko udawało się donieść je z powrotem do domu. Zawsze w tajemniczy sposób znikały w drodze z kościoła ;-)  

sobota, 19 kwietnia 2014

16/52

Mój ukochany 'kulik' wielkanocny w 16 tygodniu 2014 roku


Jutro pewnie będziemy wylogowani z wirtualnego świata, więc życzymy Wam wspaniałych świąt, pełnych słońca i radości!

Kic, kic :-) 

wtorek, 15 kwietnia 2014

17

Wydaje mi się, że wczoraj opisywałam Twój 16 miesiąc,
A dziś skończyłaś już siedemnasty!
Czas biegnie prawie tak szybko jak Ty.

Jesteś już dużą dziewczynką, która wszystko rozumie,
Choć nie zawsze chce ;-) 

Uwielbiasz biegać, przede wszystkim w kierunku
Przeciwnym do naszego,
Rzadko chodzimy za rączkę,
Choć uwielbiam to.

Jesteś małym śpiochem, 
Budzisz się czasami przed 10 (moja krew!)
Teraz jest przed 9, a Ty nadal słodko chrapiesz.
Drzemki w ciągu dnia?
Jedna maksymalnie, choć nie zawsze.

Zrobiłaś się nieśmiała w stosunku do obcych,
Nie lubisz być sama w pokoju.
Lubisz mieć widownię, gdy się bawisz.
Nadal ulubioną zabawą są układanki,
Jesteś w nich mistrzem!

 Jesteś niejadkiem 
I trzeba się nieźle natrudzić żeby coś znalazło się
W Twoim brzuszku.
Najbardziej lubisz budyń i banany.

Nie znosisz myć głowy,
A kąpiele ostatnio nie sprawiają Ci takiej frajdy
Jak kiedyś. Ciekawe czy to chwilowe?





Trochę statystyk:

Waga 11 kg
Pielucha: 4
Ubranka rozm. 86
Zęby: między 14 a 16

Nowe słowa:
Idzisz - widzisz
Oła - Ola
Kapi - Kacper

Jest ich oczywiście więcej, bo ostatnio nadajesz jak mały nadajnik.




A tak wyglądałaś rok temu..


Moje ulubione porównanie. Ależ sie zmieniłaś!



niedziela, 13 kwietnia 2014

czwartek, 10 kwietnia 2014

Uciekająca panna młoda!

Coraz częściej wybieramy się na spacerki bez żadnego środka transportu dla Mai. Zwłaszcza, gdy po pierwsze - spacer nie będzie bardzo długi, po drugie - to nie czas na drzemkę i po trzecie - na przechadzkę idziemy w trójkę (z tatą M.). W takim składzie Majka często wykorzystuje to, że wcale nie musi siedzieć w wózku, czy jechać na rowerku, a mama i tata bardzo chętnie się z nią pogonią :) Nie ma sensu więc, żeby jedno z nas prowadziło przez większość drogi pusty wózek skoro możemy się pobawić w ganianego.

Tak, zabawa w berka sprawia Ci kochanie ostatnio ogromną frajdę. Ty chyba nigdy się nie męczysz! Czego powiedzieć o nas się nie da (często biegamy za Tobą z wywalonym jęzorem, nie mogąc złapać tchu) Dbasz o nas córeczko - co byśmy lepszą formę przed sezonem letnim złapali! Przyda się!



Jak widać diabelski uśmieszek z buzi Ci nie schodzi, gdy nikt nie może Cię dogonić!

Łapcie mnie!
Przerwa na banana. Czasem trzeba dać odpocząć rodzicom ;) W międzyczasie wypatrujesz już, w którym kierunku zwiać! 


Dalej bananku, wskakuj do buzi
Chwila zadumy. Obmyślenie planu.


Tym razem, padło na poszukiwanie skarbów na trawniku.
Musimy pilnować co podnosisz, bo ostatnio bardzo zachwycałaś się brudnym papierkiem po batoniku. Na puste porozrzucane butelki też miałaś ochotę. 

O! Kamyczek!


Lubisz jak szeleści Ci coś pod butami

                        


Może trochę przypakuję?
 Nad zalewem tata musiał Cię mocno trzymać.. też chciałaś uciekać! Prosto do wody! Nie szkodzi, że zimna, że mokra ;) Następnym razem musimy zaopatrzyć Cię choć w kalosze. Ciekawe jak to będzie latem?


A kuku!


Maja ma na sobie:
czapa - Little Rose & Brothers
apaszka - Tuss
kurtka jeansowa - NN
koszula - 5-10-15
legginsy - pepco
buty - CCC

wtorek, 8 kwietnia 2014

jak pogoda pokrzyżowała nam plany

Odkąd Majka się urodziła pogoda ma dla nas jeszcze większe znaczenie. Kiedyś gdy padało, wiało lub po prostu było zimno zostawaliśmy w domu. Nie było ciśnienia by choć na chwilę wyjść na świeże powietrze. Teraz jest trochę inaczej. 

Oglądanie prognozy, bądź sprawdzanie jej w internecie stało się tradycją. Zwłaszcza przed weekendem. Niestety to tylko prognozy i czasem wcale nie mają one odbicia w rzeczywistości. Tak było w tą sobotę. W piątek na mapce pokazywali 16 stopni i słońce, a to co zastaliśmy za oknem nijak się do tego miało.
Szaro, buro, ponuro. W dodatku wiatr i temperatura oscylująca w granicach 8 st (odczuwalna chyba z 3 st!)
Ze spacerów nici. 

Co tu robić by nie przesiedzieć całego dnia w 4 ścianach?

Padło na Jupi Park - nowo otwartą salkę zabaw dla dzieci.
Już od dawna nosiliśmy się z zamiarem zabrania tam Mai, co by się dziecię wyszalało, ale jakoś nigdy nie było po drodze.
Co prawda pierwszą wizytę w podobnym miejscu Maja miała już za sobą (w styczniu była z babcią J.), ale my rodzice tego nie widzieliśmy! Trzeba było to zmienić.

Najpierw padło na kąpiel w kulkach. 


Chwila bezruchu. Przygnieciona przez kulki.


Później wszelkiej maści jeździki. Ale raczej na zasadzie przymierzenia się, niż jeżdżenia.




Zakręcona zjeżdżalnia. Był fun! 



Odkrycie roku. Stolik identyczny jaki Maja miała w domu. Chyba przypominały jej się czasy wcześniejszego dzieciństwa, bo stała przy nim z 15 minut. Sentyment? W domu od jakiegoś czasu omijała go szerokim łukiem.


Sklepik. I taka sytuacja. Maja bawi się sztucznym lodem, ja stoję w pobliżu i przyglądam się. Nagle starsza dziewczynka (na oko z 4 latka) wyrywa Mai loda z ręki. Maja zszokowana, nie wie co się dzieję, zaczyna się trząść ze złości podnosząc rączki w kierunku loda. Pierwszy raz ktoś zabrał jej siłą coś czym się bawiła. A ja totalny bezruch. Nie wiedziałam co zrobić. Czy pozostać bierną i nie wcinać się, wiedząc że Maja nie ma szans. Czy powiedzieć dziewczynce żeby oddała, bo Maja się pierwsza bawiła i nie można w ten sposób. Mętlik w głowie. Ale jednak nie wytrzymałam. Podeszłam do Mai i zaczęłam z nią rozmawiać.

- dziewczynka Ci zabrała loda? Nieładnie zrobiła.

Wiedziałam, że dziewczynka wszystko słyszy, jednak nie kierowałam słów bezpośrednio do niej. Pozwoliło to uspokoić Maję, a dziewczynka sama oddała jej loda. Ba! Dała jej nawet plastikowego hamburgera! A ja dostałam kubeczek i pieniążka żeby nim zapłacić.

Takie sytuacje są dla nas nowe. Z jednej strony jestem mamą i nie pozwolę żeby Majce działa się jakaś krzywda (zwłaszcza, gdy przeciwnikiem jest ktoś starszy), ale z drugiej wiem, że takie ekscesy będą się zdarzały i musi nauczyć się odpowiednio reagować. 
I bądź tu człowieku mądry! 

A wy jak zachowujecie się w takich momentach?


I uwaga, uwaga! Jaka zabawka skradła serce mojej córki?
Zestaw Boba Budowniczego!
Te gwoździki, młoteczek, wkrętareczka.. Ach..
Bo przecież kto powiedział, że dziewczynki bawią się tylko lalkami?


Następnym razem, gdy pogoda pokrzyżuje nam plany mamy już fajną alternatywę!