piątek, 6 lutego 2015

weekend samotnej matki vol. 2

Kolejny weekend samotnej matki za mną. Uff. Nawet nie wiecie jak się cieszę. 
Zacznę od początku. Tata Mai jak co roku wyjechał na weekend na narty z ekipą z pracy. My zostałyśmy. Pewnie większość z Was powie - co to takiego dwa dni bez męża. Dla mnie ten czas ciągnął się w nieskończoność. Jak przysłowiowe flaki z olejem. Początkowo myślałam - będzie fajnie. Spędzę wreszcie z córką czas sam na sam. Nigdzie nie będziemy się spieszyć. Nacieszymy się sobą. Ale ja nie potrafię być szczęśliwa, kiedy M. nie ma przy nas. Takie stadne zwierzę ze mnie ;) Choć ciałem byłam z Nią to jednak myślami ciągle przy Nim. Do tego wszystkiego doszło przeziębienie Mai, więc na żadne eskapady liczyć nie mogłyśmy. To chyba jedyny weekend, kiedy niecierpliwie odliczam czas do poniedziałku. Na szczęście jest już za nami... Kolejny już w trójkę :) A ten zaczyna się już dzisiaj! 







Moje ulubione zdjęcie :) Twarzą w twarz z kaczorem :)





Miłego weekendu Wam życzę!

17 komentarzy:

  1. ja choć tęsknie za mężem gdy ma weekendowe zobowiązania,
    to bardziej za złapaniem oddechu. bo ostatnio po weekendach jestem bardziej wypompowana niż po 5 dniach pracy... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś w tym jest. Też nie byłam jakoś szczególnie zrelaksowana ;)

      Usuń
  2. Mój mąż wrócił ostatnio po trzytygodniowej nieobecności. Nie jest łatwe żyć w rozłące. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te Wasze rozłąki to chyba tymczasowe prawda? Był czas, ze M. pracował poza domem i widzieliśmy się tylko w weekendy, ale wtedy nie było jeszcze Mai i było jakoś tak inaczej ;)

      Usuń
  3. Ja mam męża kiedy chcę, bo mamy pracę obok domu. Mimo to potrafimy nie widzieć się pół dnia, bo on nie ma czasu.. I weekendów nie ma. Przerąbane? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo co dwie głowy to nie jedna, zawsze we dwoje jest łatwiej...ja też jestem stadnym zwierzęciem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie jak się gra w kamień papier nożyce kto zmieni pieluchę ;)

      Usuń
  5. to u mnie jest odwrotnie dzieci mają mnie dość i kiedy tatuś w weekend przyjedzie mama może chwilkę odsapnąć a chłopaki angarzują Tatusia do wszystkiego co tylko możliwe

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana ja cię rozumiem doskonale!!! Niby czasem myślę lub nawet mówię , że odpoczęłabym sobie od męża, ale jak go za długo nie ma to tupię nogami i patrzę na zegarek bo juz mi źle, bo nie moge o czyms mu powiedzieć, przytulic się ;) Tez takie stadne zwierzę jestem, aż czasem myslę, że jestem od niego uzależniona ;) ale to zdrowe uzależnienie, jak dla mnie ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, ze wspolny weekend juz zaraz..ja tez nie lubie byc bez Meza...

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobrze Ciebie rozumiem - ja też nie potrafię być sama i mam nadzieję,że nie długo to się zmieni.
    Maja jak zwykle cudna. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem z dużej rodziny i nie znoszę jak mi się rodzina rozjeżdża i przychodzi siedzieć w pustym domu. Jak są wszyscy to myślę sobie-ciasno, głośno, chcę być sama, a potem narzekam na tę ciszę i pustkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. najważniejsze że ten weekend już minął i teraz cieszycie się sobą, swoim towarzystwem;
    ja także nie potrafię długo wytrzymać bez mojej połówki :)
    buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja przywykłam do samodzielnego macierzyństwa na tyle, że już sobie nie wyobrażam, jakby mogło być inaczej. Ale u mnie to trochę inna sytuacja;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj mamo, mamo, taki dziewczyński weekend miałyście i nuda? Jak Majka będzie większa, pewnie będziecie się cieszyć z takich weekendów.
    A my się właśnie uczymy funkcjonować bez taty na co dzień i dajemy radę :)

    OdpowiedzUsuń